*
* *
W
bezkresie milczenia
Przychodzisz
do mnie
Ciszą
cielesną przecinasz
Ukryte
skrzętnie smutki
Żyjesz
w powiewie wiatru
I
na krańcach obłoków wirujesz
W
płomieniach twojego ciała
Dopiekam
liczne znamiona wstydu
Blisko
ogromnych fal szczęścia
Wznosimy
się wysoko
Do
odległych gwiazd
Nie
bacząc na walący się świat
Tylko
ty – tylko ja