*
* *
Jesienne
liście wolno opadają
Na
puste ozłocone parkowe alejki
Wiatr
cicho szepce ciepłe słowa
Tylko
kasztany nieruchomo trwają
We
wiotkich dłoniach gałęzi
Ziemia
poraniona kolcami postępu
Płacze
nitkami chylących się wierzb
Pamięci
pył miota się niespokojnie
Powracają
obrazy - kontury dni, których
Nie
zapomnisz już nigdy...