* * *
Tu i teraz
W tym momencie
Gwiazdy i cały kosmos
W całości wszechświata
Ja i Ty naprzeciw
siebie
Stwórca i twórca
Na linii
rzeczywistości
Słowo budulec
istnienia
Staję jak zwykle w
pokorze
Zbuntowany niezwykłym
sensem
A zarazem cichy w
zrozumieniu
Wylewasz deszcz
szarańczy
Na mój dom
Nie pytam dlaczego?
To nie ja zerwałem
owoc
Z Twojego
drzewa